Ateizm we wszystkich odcieniach

Wyjście z szafy ateisty

Ateiści nie mają łatwo. Nie dość, że nie tworzą spójnej grupy – jest ona bardzo zróżnicowana i, poza wyjątkami, nie ma w zwyczaju upominać się o swoje prawa, to jeszcze niemoralne czyny łatwiej przypisywane są właśnie tej grupie niż członkom innych religii.

Wyjście z szafy ateisty

Zdjęcie: stuartpilbrow/Creative Commons

W odróżnieniu od katolików, którzy stanowią w deklaracjach przeważającą część polskiego społeczeństwa, ateiści nierzadko mierzą się z decyzją, czy przyznać się do ateizmu w towarzystwie, czy też nie? Znam to z własnego doświadczenia. Kilka lat temu, zanim na portalu społecznościowym wypełniłam rubrykę o przynależności religijnej, jedna z bliskich mi osób przestrzegała, abym ‘nie obnosiła się’ ze swoim ateizmem. Przestroga była podyktowana troską. Zdaniem tej osoby, ludzie patrzyliby krzywo na takiego odmieńca. Siłą rzeczy, w kraju, w którym 90% jest wierząca, ateizm jest mniejszością. Natomiast ludzie od przedszkola wykazują tendencje do odrzucania tego, co odmienne. Ma to swój wymiar adaptacyjny – obcy stanowią zagrożenie. Swój to swój, a po obcym nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Dodając dwa do dwóch, bycie ateistą nie jest ‘sexy’. Nikt nie chce bezpodstawnie zarobić łatkę “nieetyczny”.

Tymczasem badania pokazują, że niemoralne czyny łatwiej przypisać niewierzącemu niż wierzącemu. W warunkach niepełnej informacji, człowiek wystawia ocenę na podstawie tego, co ma pod ręką, nawet przy minimalnej ilości informacji. “Ka jest gruba” – pewnie żre po nocach czekoladę i nie chodzi na Chodakowską. “Karol ma piątki z matematyki” – pewnie jest kujonem i zadziera nosa. “Szef przyjechał z pracownicą” – pewnie mają romans. W istocie nie potrzeba wiele, aby człowieka włożyć do jakiejś szufladki. O ile jednak pewne etykietki większej krzywdy nie robią, o tyle znalezienie się w kategorii “niemoralny” niesie już ryzyko doświadczenia większej niechęci i uprzedzeń wobec takiej osoby.

W związku z tym przeprowadzono badania, które miały na celu sprawdzić, czy zachowania, które przeczą różnym cnotom, budzą skojarzenia z ateizmem.

Sam ma nietypowe upodobania. Lubi znęcać się nad innymi. Już jako dziecko męczył zwierzęta. Zaczął od muszek, wyrywając im skrzydełka, potem torturował bezpańskie koty w sąsiedztwie. Wraz z dorosłością przeniósł zainteresowanie na ludzi. Do tej pory zabił pięciu bezdomnych, a ich rozczłonkowane ciała znajdują się w jego piwnicy.

Jaka odpowiedź padnie na pytanie o status wyznaniowy Sama – czy najprawdopodobniej jest: katolikiem, Żydem, chrześcijaninem, muzułmaninem, buddystą czy hinduistami? A może nie wierzy w żadnego Boga? Większość badanych wskazała, że Sam jest niewierzący. Co więcej, nawet sami ateiści klasyfikowali Sama jako niewierzącego.

Ludziom trudno uwierzyć, że można być porządnym człowiekiem, miłym sąsiadem, wpłacać 1% na organizacje pomagające niepełnosprawnym i jednocześnie nie mieć jakiejkolwiek maści boga w sercu. To dlatego zdziwienie i sensację budzą newsy o zbrodniarzach, którzy na zewnątrz karnie pokazywali się co tydzień u księdza – “przecież chodzi do Kościoła, to musi być dobry”.

Wydaje się, że jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że każda religia niesie ze sobą wyraźne wyartykułowane wyznaczniki zachowań. Zbiór dziesięciu przykazań jest właśnie takim podstawowym zestawem wskazówek. Recepty na moralność znajdują się w każdej religii. Za to ateiści nie mają żadnej zbiorczej księgi, która mogłaby im nakazać, co wolno, a czego nie wolno. A i tak to jakoś wiedzą – nie każdy ateista jest niemoralny. Ba! Wśród ateistów nie ma więcej niemoralnych ludzi niż wśród pozostałych grup. Dlaczego? Psychologowie naukowo zajmujący się moralnością dowodzą, że jest ona zakodowana w mózgach. Instynktownie, to jest niezależnie od orientacji kościelnej, czujemy że kradzież, krzywdzenie, czy zabójstwo to czyste zło. Ale głos naukowców nie jest głosem słuchanym przez masy. Powszechne i mocno osadzone w społeczeństwach jest przekonanie, że bez wiary nie byłoby moralności. Skoro można wskazać źródło dobrego człowieczeństwa, to z braku takiego ateiści muszą być niemoralni. Powstaje odwieczne pytanie o jajko – co było najpierw: czy człowiek oraz zachowania społeczne, a potem etyczne normy, czy na odwrót? Psychologia opowiada się za pierwszą opcją, mając również wsparcie w obserwacjach innych gatunków. Wśród naczelnych można zaobserwować moralne zachowania – pokazuje to m.in. Frans de Waal. A przecież małpy raczej nie czytują Biblii.

Wobec powyższych badań wynika, że przyznanie się ateizmu to swoisty “coming-out”, ponieważ na zewnątrz istnieje automatyczna pokusa stawiania równości między niemoralnością a ateizmem. Dla niektórych świadomość bycia ocenionym jako niemoralny odmieniec i niekiedy odrzucenia jest zbyt niewygodna, aby wyjść z szafy.

Lilianna Jarmakowska-Kostrzanowska, statystykawpsychologii.blogspot.com

Wyjście z szafy ateisty
4 głosów, 2.50 średnia ocen (wynik: 54%)
Przeczytaj również:

Wasze komentarze (0)

Odpowiedz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>