Ateizm we wszystkich odcieniach

Polska na szarym końcu Europy

W Unii Europejskiej prawie co piąty człowiek deklaruje się jako ateista. W Polsce – blisko co trzydziesty. Skąd tak duże różnice?

Odsetek osób w Unii Europejskiej, Norwegii i Szwajcarii, które w 2005 zdeklarowały niewiarę w jakąkolwiek formę duchów, boga lub siły życiowej. (własność publiczna, źródło: wikipedia)

W zależności od badań, podaje się że na terenie całej Unii Europejskiej odsetek ateistów wynosi nie mniej niż 18%, resztę zaś stanowią agnostycy oraz osoby wierzące. Kraje Europy wyprzedzają tym samym, pod względem liczby niewierzących, resztę świata oraz USA, gdzie blisko 73% osób deklaruje wiarę w  jakąś formę boga.

Najbardziej ateistycznym krajem Europy są Czechy. Do ateizmu przyznaje się tu blisko 49% społeczeństwa (około 5 milionów ludzi) – przy czym ich liczba z roku na rok systematycznie wzrasta. W Boga wierzy tu natomiast poniżej 32% obywateli – resztę stanowią agnostycy. Nie wiele w tyle pozostaje Francja z 32% zdeklarowanych ateistów.

Jak wygląda sprawa w Polsce?

Według oficjalnych statystyk mamy około… 3.5% ateistów. Skąd ta prawie dziesięciokrotna dysproporcja?

Przyjrzyjmy się najpierw, jakie grupy ludzi chętniej deklarują wiarę w boga. Zgodnie z artykułem Gregorego Paula oraz Phila Zuckermana “Why the Gods Are Not Winning” (“Dlaczego bogowie nie wygrywają”) z 2007 roku opublikowanego w “Edge” – w UE należą do nich m.in. ludzie uważający, iż pochodzą z rodzin o rygorystycznych zasadach. Natomiast do braku wiary najchętniej przyznają się kierowcy, specjaliści, przedsiębiorcy oraz ogólnie mówiąc osoby dobrze sytuowane.

Czy więc w Polsce brak takich osób? Z całą pewnością jesteśmy państwem mniej zamożnym niż Francja, jednak czy aż taka przepaść finansowa dzieli nas np. z Czechami?

Najciężej być pierwszym

W krajach, gdzie ateiści stanowią już powyżej 1/4 lub nawet blisko połowę społeczeństwa, zdecydowanie łatwiej jest zostać lub być kolejnym z nich. Nie odczuwa się wtedy tak silnej presji społeczeństwa oraz nieprzychylności, czy niezrozumienia z racji na swoją “odmienność”. Ateizm jest tam tak powszechny i naturalny jak przedstawiciele głównego wyznania. W kraju zdominowanym przez teistów (osoby wierzące), siłą rzeczy wiadomości w telewizji, czy decyzje polityczne dokonywane są przez pryzmat wierzących – nikt nie będzie cały czas uwzględniał znikomej mniejszości społecznej.

Polski obiad to schabowy, Polak to katolik – błędne koło?

Satyryczny stereotyp atrybutów Polaka w Czeskiej gazecie – alkohol, kiełbasa, religia.

Nie bez znaczenia pozostają także utarte już stereotypy. Starsze pokolenia wychowane zostały w sposób nawet nie dopuszczający możliwości nie istnienia boga – co najwyżej zaś istnienie innego. A to ci ludzie przecież uczą później i wpływają potem na następne i następne pokolenia. W ten sposób dzieci pozbawione są świadomości wyboru – nie wiedzą, że istnieje inna możliwość, niż wiara w boga.

I chyba właśnie świadomość jest tutaj głównym problemem. Polak niejako “domyślnie” jest katolikiem. Są tutaj oczywiście osoby o zdecydowanych, świadomych poglądach. Jednak znaczną większość stanowią “niepraktykujący katolicy”, którzy “wierzą”, ponieważ: “człowiek wierzy”, to przeszło na nich od ich rodziców, tak myślą “wszyscy” i zawsze mieli oni mniejszy lub większy kontakt z kościołem. Czy jednak kiedykolwiek zastanawiali się nad istnieniem boga? Zwykle nie. Biorą to po prostu “w spadku” od poprzedniego pokolenia, dokładają do serii nieistotnych dla nich cech oczywistych, którym nigdy nie poświęcą głębszych przemyśleń.

Jeżeli ktoś już przestanie wierzyć, to utartym w Polsce poglądem jest, aby “zachował to dla siebie”. W złym tonie jest “obnoszenie się” ze swoją niewiarą, zwykle jest to nawet tuszowane przez resztę rodziny. Tak jakby sam fakt posiadania innych, nawet jeśli niepopularnych, poglądów w jakiś sposób zagrażał poglądom innych. Z drugiej strony “obnoszenie się” ze swoją religijnością jest tu traktowane jak najbardziej pozytywnie, a przynajmniej neutralnie.

Paradoksalnie: przeciętny “niepraktykujący katolik”, który nigdy nie myśli o bogu, styka się z tym tematem dopiero w chwili poznania ateisty. Dotąd brał to po prostu za sprawę oczywistą. Nagle pojawia się ktoś kto zaprzecza jego wierze, co samoistnie zmusza go do skierowania myśli na ten faktycznie nieistniejący dotąd w jego życiu temat. Wywołuje to w nim najczęściej agresję – naturalny mechanizm obronny.

Czy on jest ateistą? Problem rzetelności badań

Badania statystyczne powinny być oczywiście obiektywne. Logicznie rozumiejąc, powinny je wykonywać osoby możliwie niezwiązane z ich podmiotem. Kto zapewnia dane statystyczne na temat liczby ateistów w Polsce? Kościół Katolicki. Oficjalną liczbę ateistów podaje się bowiem w oparciu o liczbę osób nieochrzczonych i tych, którzy dokonali aktu apostazji – formalnego wypisania się z kościoła, na jego zasadach.

Tymczasem większość ateistów, idąc za tezą “zachowaj to dla siebie”, lub po prostu z braku potrzeby – nigdy nie wypisuje się z kościoła w sposób formalny. Jest to poza tym wyjątkowo utrudnione przez duchownych w naszym kraju, w porównaniu z wymogami w innych krajach UE. Czasem też górę bierze logiczna myśl, że nie ma potrzeby wypisywać się pisemnie przy świadkach z organizacji, do której nigdy też w taki sposób się nie zapisało. Chrztu, “zapisu” do Kościoła Katolickiego dokonali bowiem mechanicznie nasi rodzice, nie my. I to poza naszą wolą, czy świadomością. Większość czytelników, a nawet autorów tego portalu sami figurują w statystykach jako “zdeklarowani katolicy”.

Jaka jest więc rozbieżność pomiędzy danymi Kościoła Katolickiego, a innymi badaniami? Blisko dwukrotna. Badanie CBOS z 2007 pt. „Polacy wobec Kościoła oraz nauczania papieża Benedykta XVI” mówi nie o 3.5%, a o 6% ateistów (zapraszamy do przeczytania pokrewnego artykułu “Ilu nas jest?” na naszym portalu). Odsetek niewierzących pozostających w “utajeniu” może być jeszcze wyższy.

Jaka jest tendencja?

Na zakończenie warto zapytać, w którą stronę to zmierza? Czy mamy do czynienia z powolnym, ale konsekwentnym rozwojem ateizmu w Polsce? Czy też z regresem wynikłym z wpływu większości, działań kościoła i mediów oraz braku dyskusji o istnieniu boga?

Okazuje się, że owszem – media, kościół i stereotypy znacznie spowalniają w Polsce powszechną w UE tendencję wzrostu liczby ateistów. Nie są jej jednak w stanie całkowicie zatrzymać, ani zawrócić. Ponadto wpływ tych czynników dotyczy głównie badań oficjalnych i deklaracji publicznych, nie zaś faktycznej liczby polaków, którzy w swoich domach powoli przestają już czuć potrzebę wiary w istnienie bogów.

Polska na szarym końcu Europy
8 głosów, 4.00 średnia ocen (wynik: 79%)
Przeczytaj również:

Wasze komentarze (4)

  1. DjVozny pisze:

    Według mnie rodzice nie powinni swoim dzieciom narzucać swojej wiary, tylko poczekać, aż dorośnie i samo zadecyduje, czy chce wierzyć. Sam jestem ateistą (z własnego wyboru) i wolałbym żyć w Czechach, gdzie komunistom udało się skutecznie zwalczyć religię. W Polsce mimo 45 lat komuny nie udało się zwalczyć religii, jak miało to miejsce w Czechach. Gdyby w Polsce zrobiono badanie religijne w formie ankiety, liczba ateistów spokojnie osiągnęłaby 6-10%.

  2. Jarema kniaź pisze:

    Wg danych z którymi się zetknąłem Polska nie jest na końcu. Jeszcze większy odsetek wierzących jest w Rumunii. A dlaczego w Polsce jest tak wysoki odsetek osób wierzących. Decydują względy historyczne. o ile w Czechach okupant kojarzony był z katolicyzmem, to w Polsce z prawosławiem i protestantyzmem. Stąd pojęcie Polak-katolik. Poza tym jesteśmy społeczeństwem wiejskim, chłopskim. Nasze elity, praktycznie już od 17 wieku ulegały wyniszczeniui. Prawdziwa hekatomba nastąpiła w czasie II wojny światowej. Obaj okupanci nastawieni byli na eksterminację naszych elit. Skutki były opłakane. Owszem udało się wykształcić lekarzy, prawników, inzynierów ale ich mentalność pozostała chłopska. Trzeba kilku pokoleń aby stać się inteligentem.

  3. Seberman pisze:

    Polska nigdy nie była i nie jest na szarym końcu. Ateistów w Polsce jest przynajmniej z 10%. Polak to nie katolik ani kotlet schabowy, nie myśli się tak o nas. W Polsce był kapitalizm, dlatego w Polsce od dawna jest swoboda, stąd też jest zamożna i ludzie w niej są nowocześni.

Odpowiedz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>