Ateizm we wszystkich odcieniach

Pogańskie Chrześcijaństwo

Chyba każdy kto przyznaje że „nie wierzy po polsku”, spotkał się z argumentem, że Chrześcijaństwo jest „takie a siakie”, bo „to wielkie 2 tysiące lat tradycji”. Warto się zastanowić nad tym, czy to skala mówi o zjawisku, czy też może mamy do czynienia z flagowym przykładem stokrotnie powtórzonego kłamstwa?

Pogańskie Chrześcijaństwo

Zdjęcie: upload.wikimedia.org/Creative Commons

W tekście tym chciałbym zwrócić uwagę na niektóre podobieństwa między Chrześcijaństwem, a wybranymi wierzeniami i zwyczajami, a zwłaszcza dokonać porównania z jedną konkretną religią. Jest nią Zaratusztrianizm, który powstał ponad 3 tysiące lat temu na terenach współczesnego Iranu.

Zacznijmy więc od tejże religii. Czy jest w niej coś ciekawego, co zasługiwałoby na uwagę? Wbrew pozorom, dużo. I to naprawdę dużo. Zacznijmy od przytoczenia tego, w co wierzą jego wyznawcy (co ciekawe, religia ta jest wciąż „żywa”).

Cytując stronę Onet.WIEM:

Głosi on, że pomiędzy bogiem światła, dobra i prawdy Ahura Mazdą (Ormuzd), a duchem ciemności, zła i kłamstwa, związanym z materią Angra Mainju (Aryman) toczy się walka, zapoczątkowana wtargnięciem Angra Mainju w sferę światłości. Po jego stronie stoją demony, szczególnie złe duchy planetarne, natomiast po stronie Ahura Mazdy dobre i święte duchy, tzw. Amesza Spenta (Święci Nieśmiertelni).

Jeżeli ktoś grał w Prince of Persia z 2008 roku, to pewnie kojarzy wspomnianych Panów ;)

Nie trudno zauważyć tu pierwsze i bardzo silne podobieństwa. Otóż mamy Istotę uosabiająca wszystko co dobre (Ahura Mazda/Jahwe) oraz przeciwstawnego mu złego Ducha, będącego uosobieniem wszystkiego co najgorsze (Aryman/Lucyfer). Są oni ze sobą skłóceni, gdyż ten drugi podpadł temu pierwszemu (patrz: bunt Lucyfera).
Oczywiście wokół każdego z nich skupiły się istoty widzące w nich swoich wodzów. Zarówno chrześcijański Jahwe jak i tutejszy Ahura Mazdą mają swoich Świętych, zaś Aryman z Lucjanem są popierani przez Demony. Ponadto obaj Panowie toczą ze sobą walkę o dominację nad światem, co także kojarzy się z Chrześcijańskim dualizmem „Bóg vs. Lucjan”.

Kolejny cytat z tej samej strony:

Poglądy te tworzą składową dualistyczną zaratusztrianizmu – jest on jednak religią monoteistyczną, gdyż najwyższą czcią otacza tylko Ahura Mazdę, jego właśnie uznając za wyłącznego stwórcę świata i reguł moralnych. Człowiek, składający się wg zaratusztrianizmu z pierwiastka duchowego i cielesnego, jest uwikłany w walkę dobra ze złem i w każdym ze swych czynów opowiada się po którejś ze stron.

Gdyby z fragmentu tego wyrzucić nazwę religii oraz imię Ormuzda, to ktoś mógłby słusznie zapytać „Eee…ale o którą religię teraz chodzi?”.
Wczytując się dalej w dogmaty Zaratusztiranizmu, możemy się dowiedzieć iż każdemu człowiekowi w dokonaniu właściwego wyboru pomagają trzy byty: daena, frawaszi oraz rawan, które kolejno oznaczają sumienie, anioła stróża oraz zmysł poznania dobra i zła.
W Chrześcijaństwie także mamy każdy z tych elementów. A nawet przez zdobycie zdolności bliźniaczo podobnej do ów zmysłu, Adam i Ewa zostali przecież według Biblii wyrzuceni z raju.

Wszystkie ludzkie wybory spowodują, iż dany człowiek może liczyć po śmierci na jedną z trzech możliwości: zostanie zbawiony, pójdzie do piekła, lub zwiedzi stan pośredni w którym będzie mógł liczyć na oczyszczenie swojej duszy. To zaś brzmi dokładnie tak samo jak historia z „naszym” piekłem, niebem oraz czyśćcem.
Każdy człowiek posiada dwa pierwiastki, którymi są nieśmiertelna dusza oraz ciało, które jest podatne na nieczystość. Ponadto każdy wyznawca Zaratusztrianizmu, któremu zależy na zbawieniu, musi wstrzymywać się od grzeszenia myślą, mową i uczynkiem – brzmi znajomo?

Wspomniany na początku dualizm będzie miał miejsce aż do dnia Sądu Ostatecznego, kiedy to wszyscy zmartwychwstaną (w swoich własnych ciałach!) i odbędzie się wówczas ostateczna walka Dobra ze Złem. Kto poprowadzi tę potyczkę? Jego imię brzmi Saoszjant. Któż to taki? Otóż ma być on zbawicielem ludzkości, który przybędzie w Dniu Sądu. A skąd? A no musi się urodzić….. z łona dziewicy.
Skąd takie podobieństwa między tymi dwiema religiami?

Skąd te podobieństwa?

Jak idzie przeczytać w encyklopedii „Słownik wiedzy o religiach”, Żydzi znajdowali się w starożytności pod niewolą Babilonu, którego religią państwową był akurat Zaratusztrianizm.
Ktoś może – całkiem słusznie – wytknąć że np. Księga Izajasza 7:14 zapowiada Jezusa, chociaż powstała przed Niewolą w Babilonie. Faktycznie, było tak, że najpierw zapowiedziano Mesjasza, a potem dopiero Żydzi dostali się pod panowanie wspomnianego kraju. Jednakże, jak podaje The Jewish Encyclopedia (wydana w 12 tomach pomiędzy 1901 a 1906 rokiem w Nowym Jorku), Żydzi byli pod wpływem kultury babilońskiej przez łączny okres pięciuset lat, zaśpoczątek tego wpływu, miał miejsce już przed niewolą. Tak więc zapożyczenie wierzeń z Zaratusztrianizmu do Judaizmu, a przez niego, pośrednio do Chrześcijaństwa, nie wymagało stricte niewoli. Podobnie jak dzisiaj Europa, z jednej strony coraz bardziej się „Amerykanizuje”, a z drugiej zaś, coraz więcej jest w niej dalekowschodnich wierzeń.

Pogańskie korzenie Świąt, czyli pisanki starsze niż Jezus

Teraz chciałbym się skupić na kilku innych aspektach, związanych z tradycją chrześcijańską, zaczynając od Bożego Narodzenia. Jezus nie urodził się ani w grudniu, ani – kuriozalnie – w roku pierwszym (wbrew pozorom, roku zerowego nie było). Tak więc kiedy przyszedł na świat?
Ewangelia Łukasza mówi, że Jezus urodził się w Betlejem kiedy to trwał spis ludności. Jak wspomina w swojej książce The Birth of the Messiah, badacz biblii Raymond Edward Brown, spis o którym mowa w tej księdze, odbył się w roku 6 przed naszą erą.
Ewangelia Mateusza wspomina, że Jezus narodził się za panowania Heroda, który zgodnie z relacją historyka Józefa Flawiusza, umarł tuż przed świętem Paschy, które zostało poprzedzone zaćmieniem Księżyca, co z kolei miało mieć miejsce, mniej więcej pomiędzy 12 marca a 11 kwietnia 4 p.n.e ).  Tak więc, Jezus siłą rzeczy nie mógł się urodzić później niż w 4 roku przed naszą erą. Co nie zmienia faktu, że przyszedł na świat na kilka lat przed samym sobą. Niby drobiazg, ale jeśli się nad tym dobrze zastanowić, to powinniśmy cofnąć kalendarze o te kilka lat.
Natomiast, pozostaje druga kwestia. Mianowicie, skąd się wzięła data 25 grudnia?
Cytując artykuł ze strony wiadomosci24.pl:

Wokół tej daty oscylowało wiele pogańskich świąt. Święto Godowe u Słowian (21-22 grudnia) a także związane z zimowym przesileniem rzymskie Saturnalia (17-24 grudnia). A data 25 grudnia z jednej strony miała pokazywać pewne połączenie z religiami pogańskimi, co ułatwiało przekonywanie ludzi do chrześcijaństwa, z drugiej strony łączona jest z kultem Sol Invictus (powstałym pod koniec Cesarstwa Rzymskiego). 25 grudnia, było datą obchodzenia święta tego bóstwa. Kościół ją wykorzystał i w IV wieku ustalił jako datę narodzin Jezusa.

Dodatkowo u przedchrześcijańskich Słowian, 24 grudnia lubowano zasiadać do uroczystej uczty, w czasie której śpiewano. Mi się to jednoznacznie kojarzy z Wigilią oraz kolędami.

Skąd na wigilijnym stole wzięło się 12 potraw? Dużo ludzi odpowie pewnie: „bo 12 apostołów”. Mnie natomiast kojarzy się to ze znakami zodiaku, Bogami olimpijskimi Starożytnej Grecji czy pracami, które musiał wykonać Herkules, a w każdym z tych przypadkach też pojawia się liczba 12. Liczba ta symbolizuje dostatek i to samo symbolizowała dokładnie taka ilość dań na wigilijnym stole. Tak więc, zgodnie z tym przekonaniem, uważano kiedyś, że każdy, kto chciałby zagwarantować sobie w nowym roku brak kłopotów finansowych, musiał bezdyskusyjnie spróbować wszystkich potraw, jakie znajdowały się na stole.

570px-Punic_ostrich_egg_from_Villaricos_(M.A.N._1935-4-VILL-T.609-7)_01

Udekorowane jajko, sztuka Punicka.
Zdjęcie: wikimedia.org/Creative Commons

Wielkanoc zaś pokrywa się czasowo z pradawnymi świętami ku czci wiosny, kiedy to cieszono się z tego iż przyroda wraca do życia. Przyroda pokonuje zimę, zaś przesilenie wiosenne to pokonanie Nocy przez Dzień; analogicznie jak to Jezus uczynił z Ponurym Żniwiarzem.

Malowanie jajek też nie jest domeną Chrześcijaństwa, gdyż najstarsze „pisanki” datuje się na 4 tysiące lat przez naszą erą i zostały znalezione na ziemiach dawnej Mezopotamii. Miały one wtedy symbolizować zwycięstwo dobra nad złem, czyli kolejna analogia do Jezusa i Kostuchy.

Znacie historię o Kainie i Ablu? Otóż tutaj także mamy swoisty neopoganizm. W mitologii Starożytnego Egiptu mamy Ozyrysa i jego młodszego brata Seta, który był cholernie zazdrosny, uważając że jego brat jest strasznie faworyzowany, więc go zabił. Tak więc Mojżesz, kiedy pisał Księgę Rodzaju, prawdopodobnie sparafrazował tę historię, lekko ją modyfikując pod Judaizm.

Chciałbym polecić kilka ciekawych książek, dla zainteresowanych tym historią Chrześcijaństwa:

  1. Bart D. Ehrman – Przeinaczenia Jezusa. Kto i dlaczego zmieniał Biblię.
  2. Karen Armstrong –Historia Boga: 4000 lat dziejów Boga w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie.
  3. Richard Smoley – Zakazana Wiara.

Tomasz Wasiołka

Pogańskie Chrześcijaństwo
4 głosów, 3.00 średnia ocen (wynik: 62%)
Przeczytaj również:

Wasze komentarze (0)

Odpowiedz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>